Ben 10 Fikcja Wiki
Advertisement
Poprzedni odcinek
To było naprawdę?
Położenie odcinka Następny odcinek
Nie lubię się żegnać, część 2

Nie lubię się żegnać, część 1 to 19. odcinek serii Ben 10: Forever Heros.

Fabuła[]

Właściciel omnitrixa i brązowooki Osmozjanin, czekali na rudowłosą. Dziewczyna była o blisko pół godziny spóźniona na spotkanie, które sama umówiła.

- Pisała, że to pilne. – odezwał się w końcu jej chłopak.

- Mi też tak napisała. – przytaknął jej kuzyn.

- Ona nigdy się nie spóźnia. – szczególnie podkreślił słowo „nigdy”.

- Może, może pomyślmy o co chodzi… – jeden z palców położył na wargach i pogrążył się w myślach, nagle go olśniło. Miał już powiedzieć to co przyszło mu do głowy, ale w drzwiach Mr. Smoothy, właśnie zobaczył swoją kuzynkę. Weszła do środka, usiadła obok Kevina, naprzeciw Bena. Pocałowała swojego chłopaka w policzek:

- Cześć. – przywitała ich.

- No cześć! – zaczął zielonooki. – Po raz pierwszy widzę, że się spóźniłaś! – przyznał z bardzo szerokim uśmiechem na twarzy, zadowolony, że w końcu jego kuzynka, zrobiła coś nie tak.

- Tak, no sorry, ale… – zamknęła oczy, wzdychając ciężko i kręcąc głową. – Zaspałam, wczorajszy wieczór był koszmarny, prawie całą noc nie mogłam zasnąć, spałam tylko jakieś tylko trzy godziny.

- O co chodzi? – spytał brunet.

- Wczoraj była u mnie Verdona… – zaczęła nerwowo.

- Dlaczego nie zadzwoniłaś?! – jej kuzyn nie był tym faktem zadowolony. Głowę oparł o rękę której łokieć spoczywał na stoliku. Tak, owszem, może nie przepadał za swoją „straszną babcią”, ale jednak chciał ją spotkać.

- Ben, było po pierwszej w nocy! – spojrzała na niego ze zgrozą.

- A, to sorry. – wycofał rękę i złożył je w obronnym geście. – No, ale o co chodzi?

- Muszę… ja nie chcę, ale muszę… Inaczej… – strasznie się motała. – Ona, babcia Verdona, ona powiedziała, że… że muszę wylecieć z nią na Anodynę… – prawie, że to wyszeptała, patrząc na swoje kolana.

- Co proszę?! – reakcja brązowookiego i tak była „delikatniejsza”, niż się tego spodziewała. – Możesz powtórzyć?

- Muszę z nią wylecieć, pomimo tego, że nie chcę… – powtórzyła szeptem.

- Skoro nie chcesz, to po co masz tam lecieć? – szatyn jako pierwszy zadał słuszne pytanie.

- Nowe prawo… – podniosła głowę i spojrzała na niego.

- Wylatujesz, tak? Na jak długo? – Ben się otrząsnął z pierwszego szoku.

- Verdona mówi, że półroczny trening wystarczy. – powiedziała.

- Pół roku… Po co masz tam lecieć? – za zielonookiego kontynuował młody Osmozjanin.

- By nie stracić mocy. – wyjaśniła tak spokojnie jak tylko mogła. Niepewnie spojrzała na niego, widziała złość w nim rosnącą.

- Nie pomyślałaś, że ona kłamie, żeby zabrać cię na zawsze na Anodynę? – prawie, że to wykrzyczał.

- Nie wiem. – przyznała. – Ale powiedziała, że królowa wprowadziła nowe prawo, dzięki któremu, każda niedoświadczona Anodytka, bez chociażby tego półrocznego szkolenia straci moc, już na zawsze. To ma się stać dzisiaj o piętnastej. Skoro ja chcę być Hydraulikiem, nie mogę sobie na to pozwolić, muszę to zrobić… – z jej oczodołach zaczęły zbierać się szkliste łzy. Nie mogła się powstrzymać, wtuliła się w niego i zaczęła płakać.

- Przecież mogłabyś używać broni Hydraulików. – zaproponował jej kuzyn.

- Wolę polegać na mojej mocy, niż na tym sprzęcie. – stwierdziła. – Najchętniej bym tam wcale nie leciała, ale nie mogę dopuścić bym straciła moc. Po tym pół roku wrócę na Ziemię, na pewno, choćbym miała uciec. – spojrzała na kuzyna.

- Jasne. – przytaknął jej. – A o której wylatujesz?

- Mówiła, że o trzynastej.  Wkurzyła mnie tylko wczoraj, kiedy mi mówiła o tym nowym prawie, jak się uśmiechała, a gdy zgodziłam się na wylot z nią, jak jej głupawy uśmieszek się tylko powiększył, zero empatii. Wtedy miałam jej ochotę tylko  przywalić. – wyznała.

- Cóż za szczerość. – usłyszeli znajomy głos. Gwen i Kevin, by zobaczyć postać, po prostu podnieśli głowy, a Ben, by ją zobaczyć, musiał odwrócić się do tyłu.

Bohaterowie[]

Advertisement